Wynajem mieszkania coraz popularniejszy
Mieszkania do wynajęcia są coraz częściej tym, czego szukają ludzie chcący się osiedlić na stałe. Jest tak głównie z tego powodu, że średnia rata kredytu mieszkaniowego wyniosłaby więcej niż czynsz za mieszkanie.
Takiego stanu rzeczy przyczyną może być spora tendencja zniżkowa w cenach najmu oraz zaostrzony rygor banków w udzielaniu kredytów.
Wzrost zainteresowania najmem odnotowuje się już od roku 2011. W ubiegłym roku właśnie średnia ilość wyszukiwań lokali do wynajęcia na stronach gromadzących ogłoszenia i oferty kupna, sprzedaży oraz najmu nieruchomości przerosła ilość wyszukiwań mieszkania na sprzedaż.
Praktycznie sprawa wygląda następująco:
Aby kupić mieszkanie trzeba wziąć kredyt, albo posiadać taką sumę pieniędzy (co raczej się nie zdarza, bo nawet kawalerki kosztują na ogół powyżej stu tysięcy złotych). Średnio wartość kredytu wynosi dwieście tysięcy złotych dla miast takich jak np. Białystok, gdzie ceny mieszkań są stosunkowo niższe niż w Warszawie czy Krakowie, okres spłacania wynosi zaś około dwudziestu lat, oprocentowanie zwykle waha się w okolicach od pięciu do siedmiu procent, dla uproszczenia obliczeń przyjmiemy średnią wartość sześciu procent. W takim wypadku miesięczna rata kredytu będzie wynosić nieco ponad tysiąc osiemset złotych, czyli niemal o połowę więcej niż czynsz przy wynajmie mieszkania dwupokojowego o wysokim standardzie i niemal dwukrotnie więcej niż za wynajem kawalerki.
Do tego dochodzi jeszcze spora niechęć banków do udzielania kredytów mieszkaniowych młodym, na ogół ”średnio” zarabiającym i o niepewnej pozycji zawodowej; ale również zamykanie rządowego programu „Rodzina na swoim”.
Od strony właścicieli obecna sytuacja jest bardzo korzystna, gdyż zwiększony i pewny popyt na mieszkania do wynajęcia może zachęcać do podwyższania czynszu.
Najmowanie mieszkań nie tylko jako tymczasowe rozwiązanie, ale jako stała postawa wobec zagadnienia osiedlania się na stałe nie jest wcale nowością, wręcz przeciwnie, na zachodzie (w szczególności zaś w Stanach Zjednoczonych) cieszy się dużą popularnością, a „landlord jokes” (czyli żarty na temat właścicieli mieszkań lokatorskich) na stałe weszły do amerykańskiej popkultury.
Mimo wszystko wciąż pozostaje główna wada takiego rozwiązania, czyli brak własności zamieszkiwanego lokalu. Znaczy to tyle, że – choć głównie tylko w teorii – lokatorowi może grozić eksmisja, co rzadziej (tylko w wypadku ogromnego zadłużenia, lub obciążonej hipoteki) zdarza się na „własnym”, również zależność od najemcy może napawać dyskomfortem i niepewnością.
Choć Polacy wciąż są raczej nieufni w stosunku do najemców i taki styl życia raczej w kraju nad Wisłą nie dominuje, częściej zaś bywa tylko sposobem na przeczekanie kryzysu i dorobienie się własnych czterech kątów, to tendencje są w tym temacie zwyżkowe. Lokatorska gałąź rynku mieszkaniowego będzie się prawdopodobnie jeszcze długo rozwijać, bo popyt na lokale pod najem ciągle rośnie.